Polska nadgorliwość w EWC – skąd wziął się kod 16 80 01 na nośniki informacji?
Analiza, dlaczego tylko Polska uznała magnetyczne i optyczne nośniki za odpad wymagający osobnego kodu.
W europejskim katalogu odpadów (EWC) nie istnieje ani grupa 16 80, ani kod 16 80 01. Unia Europejska traktuje nośniki danych jako część zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE), bez ich wyodrębniania. Tymczasem Polska – jak przystało na kraj kochający porządek w tabelkach – uznała, że warto zrobić dodatkową przegródkę tylko dla dyskietek, płyt CD, HDD, SSD, pendrive’ów i innych cyfrowych reliktów.
Dlaczego tylko Polska stworzyła kod 16 80 01?
Źródło tej decyzji jest proste: krajowe rozporządzenie o katalogu odpadów zostało rozszerzone ponad unijny standard. Zrobiło to wyłącznie polskie prawodawstwo – nie region, nie województwo, nie land w Niemczech. Reszta Europy uznała, że wystarczy ogólny koszyk „sprzętu elektrycznego i elektronicznego”. Polska natomiast postanowiła zadbać o precyzję ewidencji, tworząc osobny kod na same nośniki informacji.
Efekt? W statystykach wyglądamy tak, jakbyśmy mieli najwięcej dyskietek w UE – choć w rzeczywistości rejestrujemy po prostu coś, czego inni nie rozbijają na drobne części.
Czy Polska ma unikalną technologię recyklingu dyskietek?
Nie. Recykling nośników informacji wszędzie w Europie wygląda tak samo: demontaż, odzysk tworzyw, metali i elektroniki. Polska nie posiada szczególnej technologii w tym zakresie – posiadamy jedynie bardziej szczegółowy kod, który pozwala firmom wykazywać ten odpad osobno.
Gdzie UE widzi nośniki danych?
W unijnej praktyce nośniki informacji mieszczą się w kilku istniejących kategoriach:
- 16 02 14 – zużyte urządzenia inne niż wymienione w 16 02 09–13
- 20 01 36 – zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny
- 19 12 xx – frakcje po procesach recyklingu ZSEE
UE nie widzi więc potrzeby tworzenia dodatkowego kodu. Polska – odwrotnie – lubi, gdy każda rzecz ma własną „szufladkę”, nawet jeśli mieści się ona w tej samej rodzinie odpadów.
Polska nadgorliwość – zaleta czy wada?
Z jednej strony: + precyzyjna ewidencja, łatwiejsze raportowanie dla firm niszczących dane. Z drugiej strony: – rozbudowana biurokracja i brak kompatybilności z praktyką unijną.
Innymi słowy: Europa ma jedną szufladę na elektronikę, a Polska dorobiła dodatkową – „na dyskietki, płyty i spółkę”. Nadgorliwość? Trochę tak. Ale jeśli ktoś chce wiedzieć dokładnie, ile gigabajtów przeszło przez niszczarkę – polski katalog odpadów to umożliwia. Opracowanie redakcyjne.