Musztardówka – klasyk powtórnego użycia (reuse)
Szklanka, która nie miała być szklanką, a została ikoną. W PRL musztardówka była bardziej niezawodna niż współczesne kubki termiczne – i w dodatku dostępna od ręki, po prostu w musztardzie.
Musztardówka była naczyniem „z odzysku”, zanim to stało się modne. Wystarczyło zjeść musztardę, umyć słoiczek i voilà – szklanka gotowa. Zero odpadów, zero wyrzutów sumienia, pełna gospodarka obiegu zamkniętego w wersji PRL.
Kultowe żłobienia sprawiały, że trzymało się ją lepiej niż dzisiejsze designerskie szkło, a grube szkło czyniło ją praktycznie niezniszczalną. Można było pić kompot, wodę, oranżadę, a w sytuacjach kryzysowych… użyć jako świecznika, kieliszka lub pucharka na galaretkę.
Musztardówka była też demokratyczna – każdy ją miał, każdy znał i każdy potrafił powiedzieć, do której linii nalewać „do pełna”. Gdyby w PRL istniał system kaucyjny, musztardówka zdobyłaby złoty medal za ponowne użycie.
Opracowanie redakcyjne.