Elektryczne samochody i spadek wpływów z podatków od paliw – czas na nowe modele finansowania dróg

Europa przyspiesza elektryfikację transportu, a budżety szykują się na erę bez akcyzy paliwowej. Polska już zaczyna testować nowe źródła wpływów.

Rosnący udział samochodów elektrycznych w ruchu drogowym oznacza coś więcej niż tylko cichsze miasta i mniejszą emisję CO₂. Oznacza także kurczące się wpływy państw z podatków od paliw – jednego z filarów finansowania infrastruktury drogowej. W 2024 roku Polska zebrała z akcyzy i opłaty paliwowej aż 83 mld zł. Wraz z elektryfikacją transportu ta kwota będzie spadać, a rządy będą musiały szukać alternatywnych rozwiązań.

W Europie kierunek jest już właściwie przesądzony: akcyza paliwowa stopniowo odejdzie w przeszłość, a jej funkcję przejmą opłaty drogowe zależne od faktycznie przejechanych kilometrów. Modele „pay-as-you-drive” mają zastąpić system, który nie przystaje do świata z coraz większą liczbą pojazdów niewymagających tradycyjnego tankowania.

W Polsce widać pierwsze sygnały tej zmiany. Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało, że od 1 grudnia stawki e-Toll wzrosną średnio o 42 proc., a sieć dróg płatnych wydłuży się o kolejne 645 km. Dzięki temu budżet ma zyskać około 2,7 mld zł w 2026 roku. To jednak wciąż kropla w morzu potrzeb w porównaniu z dzisiejszymi 83 mld zł wpływów z podatków paliwowych.

Oznacza to jedno: nadchodzą lata głębokiej przebudowy systemów finansowania dróg. Samochody elektryczne zmieniają logikę podatkową, a państwa będą musiały wdrożyć bardziej precyzyjne, kilometrowe modele opłat. To wyzwanie, ale i szansa – bo system oparty na realnym użytkowaniu dróg może być sprawiedliwszy, bardziej przejrzysty i odporny na zmiany technologiczne. Opracowanie redakcyjne.

PHP Code Snippets Powered By : XYZScripts.com